Wakacje szybko się zaczęły i jeszcze szybciej się skończyły

Chłopaki już wypoczywają, a my jeszcze nie spakowani 😉 W każdym razie sprzęt na wodę przetestowany. Czyli jedziemy nad jezioro. I do lasu oczywiście, bo zwierzęta będą się tam czuły najlepiej.

Jezioro płaskie, spokojne i błękitne niebo

Czego więcej chcieć? Wystarczy cisza, tylko od czasu do czasu przerywana łopotem skrzydeł kormorana lub łabędzia; w trzcinach przybrzeżnych ciche szczebiotanie trzcinniczka, albo przenikliwe zawodzenie nawołujących się żurawi. W tej ciszy i w przyjemnych dla uszu odgłosach przyrody chciałoby się zostać na zawsze. Wzrok też ukojony spokojną zielenią i błękitem w różnych odcieniach. Cisza spotęgowana brakiem wiatru co dodatkowo dało efekt nieruchomej tafli wody, która jedynie od czasu do czasu zmącona jest koliście rozchodzącymi się falami od wyskakujących z wody ryb lub padającego deszczu.

Są jeszcze takie miejsca. Na nasze szczęście.

Urokliwy zakątek

Do spektaklu ciszy i ukojenia najbardziej nadaje się spokojny zakątek znajdujący się na drugim końcu jeziora gdzie tworzy się wąski przesmyk łączący się prawie widocznym strumieniem z sąsiednim rynnowym jeziorem. Nie ma tutaj jednak nic poza trzcinami i zaroślami. W mikroskopijnych zatoczkach widać lilie wodne i grążele z pięknie prezentującymi się na powierzchni wody liśćmi i kwiatami. Przybrzeżne szuwary skrywają trudne do wypatrzenia ptactwo wodne. Przy pomostach rybackich lepiej nie cumować, bo są to sklecone z kilku desek często już zbutwiałych i rozpadających się. Wtapiają się powoli w ten przyrodniczy świat bez specjalnego szpecenia, ulegając naturalnej destrukcji. Podobnie jak kilka powalonych brzóz, których wystające z wody bezlistne gałęzie stanowią wygodne miejsce do przesiadywania przez kormorany suszące sobie skrzydła.

Brzeg z błękitno-zielonkawą wodą jeziora

Czasem lekki wiaterek chłodzi i porusza trzcinami. Gdy świeci słońce wody jeziora nabierają blasku i zachęcają do pływania. Perkozki i kormorany nurkują wtedy zawzięcie. Pojawiają się też rybitwy, a nawet krążą jeszcze inne ptaki drapieżne wypatrując ryb. A my na brzegu moglibyśmy tak do wieczora obserwować ten pokaz na scenie jeziora z trzcinową kurtyną.

Relaks i regeneracja

Drewniany dom przygotowany do odnowy biologicznej z sauną i podgrzewanymi wannami z wonnościami. Sala z łóżkiem do masażu. Tego nie potrzebowaliśmy podczas naszego tegorocznego niezbyt intensywnego obozu sportowego. Poranne aktywności nie były na tyle długie, ani męczące abyśmy mogli się zregenerować. Po każdym bieganiu lub marszu z kijami po lesie chłodziliśmy się pływaniem w jeziorze. Do tego rozciąganie podczas sesji jogi na macie rozłożonej na pomoście i wylegiwanie się na leżakach nad brzegiem jeziora były doskonałym uzupełnieniem.

Drugim bardzo ważnym aspektem był też odpoczynek od tego co robiliby na co dzień w domu. A więc całkowite oderwanie się od obowiązków i innych spraw, które zajmują nasz umysł gdy pracujemy. Tutaj nie mając tego wszystkiego na głowie, spędzamy czas w zupełnie innym rytmie oraz tempie. Pory dnia wyznaczają posiłki oraz wschód i zachód słońca. Dodatkowo przy słabym zasięgu sieci telefonicznej oraz urywającym się wi-fi, śledzenie mediów staje się coraz rzadsze i krótsze. Czas spędzony przed ekranem zostaje zastąpiony czasem z książką lub trudnym do osiągnięcia nudzeniem się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.