Błoto, więcej błota

Lecznicze właściwości błota są ogólnie znane. Postanowiliśmy sprawdzić czy da się przejechać przez bieszczadzkie trasy rowerowe po opadach deszczu gdy podłoże jest bardziej rozmiękczone niż zwykle. Lało porządnie i długo więc uznaliśmy, że błotnistość będzie wystarczająca. Poza tym wzięliśmy ze sobą podręczną myjkę ciśnieniową i byłaby niepowtarzalna okazja do przetestowania …

Bieszczadzki czas

Potrzeba kontaktu z naturą Jesień jest takim czasem gdy zwykle nie ma upałów i nie spodziewamy się siarczystych mrozów. Czyli idealna temperatura do wszelkiego rodzaju aktywności na zewnątrz. A ponieważ jak kania dżdżu, potrzebowałam do życia kontaktu z naturą i bliskości z przyrodą, to najlepszym miejscem do tego są Bieszczady. …

Październikowe Bieszczady

Schyłek lata i piękny początek jesieni w wyjątkowo ciepły weekend pod koniec października spędziliśmy na znanych szlakach. Naszą bazą wypadową była klasycznie i bez żadnych zmian Willa Łuka. To znaczy drobne zmiany odnotowaliśmy; w łazience pojawiła się suszarka do włosów oraz znakomicie poprawiła się szybkość sieci internetowej i wi-fi dla gości. …

W Bieszczadach, czyli o tym jak być off line

W dzisiejszych czasach w zasadzie bardzo trudno być poza zasięgiem. Można oczywiście wyłączyć sieć, wylogować się albo po prostu nie włączać żadnych urządzeń lokalizujących. Można też wyjechać tam gdzie nie ma żadnego zasięgu, ale takie miejsca są zazwyczaj dość odległe. Gdybyśmy chcieli do tego nurkować i podziwiać piękne okazy kolorowych …

Trzy pory roku w trzy dni

Rekordowo udało się nam doświadczyć trzech kolejnych tak bardzo różniących się od siebie dni – każdy wyjęty z innej pory roku. Okazuje się, że takie rzeczy to tylko w Bieszczadach. Rzadkością bywają tu ciepłe dni z temperaturami powyżej 20* C i ciepłymi nocami w październiku. Ale ponoć mamy ocieplenie klimatu, …

Jak przeżyliśmy upał w Bieszczadach

Doszły mnie już narzekania, że zaniedbaliśmy się w publikacji zdjęć z dawno zakończonych wojaży na południu. Nadrabiam zatem szybko zaległości od czasu naszej tygodniowej nieobecności.Najpierw jednak kilka słów podsumowania: przez pięć kolejnych dni zdobyliśmy szczyt 6-tysięcznika i pokonaliśmy pieszo 143 km. Część po znakowanych szlakach Bieszczadzkiego Parku Narodowego, część zaś …