Są potrawy, które pojawiają się na naszym stole po raz pierwszy i zostają z nami na dobre. Ta burgundowa sałatka z czerwonej kapusty, buraka, żurawiny i orzechów włoskich należy właśnie do nich. Jest chrupiąca, lekko kwaśna, delikatnie słodka, a po nocy spędzonej w lodówce smakuje jeszcze lepiej.
Nazywam ją burgundową, choć jej kolor nie jest wcale oczywisty. Po dodaniu kwaśnego dressingu głęboki kolor kapusty i buraka zmienia się w intensywną fuksję, chwilami niemal neonowy malinowy róż. Jest obłędna w smaku i dlatego przygotowuję ją, gdy mam ochotę na coś, co pobudzi mnie o poranku. To znakomity śniadaniowy starter – świeży, soczysty i wyrazisty, a jego wręcz magnetyzujący kolor dodatkowo pobudza apetyt.
Ten przepis ma kilka atutów:
- jest prosty i oparty na zwykłych składnikach,
- dobrze wpisuje się w dietę bogatą w błonnik,
- można go przygotować dzień wcześniej,
- pasuje do ryb, tofu, fasoli czy pieczonych warzyw,
- świetnie przechowuje się w lodówce.
To ostatnie jest szczególnie ważne. Można przygotować ją dzień wcześniej — wręcz warto, bo po kilku godzinach smaki się przenikają, a następnego dnia jest jeszcze lepsza.
Co wnosi każdy ze składników?
- Czerwona kapusta: dużo błonnika, witaminy C i antocyjanów. Antocyjany są naturalnym wskaźnikiem pH. W kwaśnym środowisku zmieniają one kolor z fioletowego na jasnoczerwony lub różowy.
- Burak: Zawiera betalaniny, które są stabilne w kwaśnym środowisku i nadają głęboki, rubinowy odcień. Burak jest w tej sałatce bardzo ciekawym dodatkiem i nie warto z niego rezygnować. Dostarcza azotanów korzystnych dla wydolności podczas treningów.
- Czerwona cebula – wyrazista i lekko pikantna, świetnie równoważy słodkawe nuty buraka i żurawiny. Surowa cebula pod wpływem kwaśnego dressingu po odstaniu łagodnieje i dobrze łączy się z pozostałymi składnikami.
- Sok z cytryny (kwas): Kwas z cytryny rozjaśnia fiolet kapusty i w połączeniu z burakiem daje bardzo żywy, wręcz neonowy odcień różu lub jasnej czerwieni. Zamiennie używam sok z limonki co daje taki sam efekt.
- Ocet z czerwonych owoców – dodaje dressingowi kwasowości i równoważy słodycz buraka oraz żurawiny. Zawarty w occie kwas octowy może również łagodzić poposiłkowy wzrost glukozy.
- Kminek: korzenny akcent, który świetnie współgra z ziemistym burakiem i kapustą. To również klasyczny dodatek do potraw z kapusty.
- Olej rzepakowy + oliwa z oliwek – to bardzo rozsądne połączenie. Rzepakowy dostarcza więcej ALA (roślinnych omega-3), a oliwa bogata jest w jednonienasycone kwasy tłuszczowe i polifenole.
- Prażone orzechy włoskie: nadają chrupkości oraz głębokiego, maślanego aromatu; orzechy włoskie zawierają zdrowe tłuszcze omega-3 (ALA), sycą i spowalniają wchłanianie węglowodanów.
- Suszona żurawina: jej słodycz świetnie równoważy kwaśny dressing. Najlepsza będzie bez dodatku cukru, choć niełatwo ją znaleźć; jeśli używam słodzonej, dodaję jej niewiele. Można ją również zastąpić pestkami granatu albo świeżą czy mrożoną żurawiną lub porzeczkami.
Ta sałatka ma jeszcze jedną zaletę, o której często się zapomina. Dzięki temu, że jest przygotowana z surowej czerwonej kapusty, pozwala zachować więcej witaminy C i części związków bioaktywnych niż kapusta długo duszona. Podobnie jest z burakiem, który także jest w postaci niegotowanej.

Jak przygotować burgundową sałatkę?
Zaczynam od szatkowania czerwonej kapusty. Zwykle połowę niezbyt dużej główki. Potem do dużej miski z kapustą ścieram na tarce o dużych oczkach jeden surowy burak (tak, surowy! Dla mnie właśnie to było jednym z odkryć w tej sałatce). Do tego siekam na drobną kostkę jedną czerwoną cebulę. Na tym etapie mieszam warzywa i w drugiej mniejszej misce przygotowuję dressing. Do tego będzie nam potrzebny:
- 1 łyżka świeżo wyciśniętego soku z cytryny lub limonki
- cztery łyżki octu z czerwonych owoców
- cztery łyżki oleju rzepakowego
- sześć łyżek oliwy z oliwek extra virgin
- 1 łyżka miodu
- 1/2 łyżeczki kminku
- sól i pieprz czarny świeżo mielony
Mieszam trzepaczką, aż wszystkie składniki połączą się w gładką emulsję. Takim dressingiem polewam warzywa i dokładnie mieszam. I wtedy dzieje się magia. Kapusta, do tej pory głęboko fioletowa, nabiera intensywnego malinowego koloru.
Teraz odważam 50 g żurawiny i 50 g orzechów włoskich. Żurawinę wsypuję od razu do miski z sałatką. Orzechy włoskie natomiast podprażam na suchej patelni, potem siekam na mniejsze kawałki i dopiero wtedy dodaję do sałatki. Całość jeszcze raz dokładnie mieszam, przekładam do zamykanego pojemnika i wkładam na noc do lodówki. Rano sałatka jest gotowa – smaki zdążyły się połączyć, a kapusta lekko zmiękła, zachowując przyjemną chrupkość.
Jak długo można ją przechowywać? Trudno mi powiedzieć – u nas nigdy nie przetrwała wystarczająco długo, żeby to sprawdzić.
Sałatkę można jeść samodzielnie, ale w wersji premium doskonale komponuje się z kawałkiem sera z niebieską pleśnią – Rokpolem, Gorgonzolą czy Roquefortem. Jego słony, kremowy i pikantny smak świetnie przełamuje słodycz buraka i żurawiny oraz kwasowość dressingu. A niebieska pleśń wygląda zaskakująco efektownie na tle intensywnie malinowej sałatki.

