Tak się do tej pory składało, że gdy byliśmy dwukrotnie na szczycie Babiej Góry to zawsze była tam mgła, chmury i okrutnie wiało. Tym razem było inaczej. Weszliśmy na Babią dwa razy w pięknym słońcu. Podziwialiśmy panoramy na tle czystego nieba, a nawet widać było wierzchołki Tatr znad chmur.
Szliśmy najpierw przez las jodłowo-bukowo-klonowy, potem wspinaliśmy się ścieżką przez kosodrzewinę, aż do najwyższego piętra porośniętego tylko trawami. Cieszyliśmy oczy jesiennymi barwami liści drzew, krzewów jagodowych i łąk. Wszystko mieniło się odcieniami żółtego, pomarańczowego, czerwonego i zielonego. Słońce pomagało wydobyć pełną paletę kolorów. Cóż to była za uczta wizualna. Do tego przejrzyste powietrze. Przyroda zaskoczyła nas w ten jesienny dzień jak nigdy dotąd. Żadnych chmur ani mgieł. Zero deszczu i wspaniała widoczność.
Wejście na Babią Górę przez Przełęcz Brona

























Wejście na Babią Górę przez Sokolicę
Zachwyceni widokami podczas pierwszej wycieczki na szczyt Królowej Beskidów postanawiamy powtórzyć wejście tylko inną trasą. Tym razem również się nie zawiedliśmy. Nadal było ciepło i słonecznie przez cały dzień. Jedynie poranek był nieco chłodny, ale im wyżej tym robiło się coraz cieplej. Po dojściu do schroniska w Markowych Szczawinach już zdążyliśmy się solidnie rozgrzać. Potem maszerowaliśmy spory odcinek spacerową ścieżką Górny Płaj aż do skrętu gdzie znów zaczęliśmy się mocniej piąć do góry Percią Przyrodników (znaki zielone). Minęliśmy Sokolicę i dalej chodnikiem na Babią Górę gdzie kłębiły się całe grupy turystów i wycieczek szkolnych.
























Trasą poza Babiogórskim Parkiem Narodowym
Gdy tylko wybraliśmy szlak poza granicami Babiogórskiego Parku Narodowego i bez zaliczania najwyższego szczytu Beskidu Żywieckiego od razu poczuliśmy ulgę. Nie było żadnych wycieczek szkolnych, nie mijaliśmy grup turystów. A dystans i przewyższenie mieliśmy podobne jak w poprzedzające dwa dni. Widoki i panoramy równie pyszne.




















Jeszcze jedna wycieczka beskidzkimi szlakami – pasmo Policy
Tym razem pierwsza część trasy prowadziła ścieżką trawersującą zbocze. Byliśmy wtedy osłonięci przed wiatrem. Po wyjściu na otwartą przestrzeń hali dopiero poczuliśmy siłę halnego i jego porywy. Trzeba było trzymać czapki i uważać na każdy krok. Wiatr był dość ciepły ale za to nieprzyjemnie utrudniał marsz. Dlatego nawet rozważaliśmy powrót tą samą trasą tak aby być osłoniętym za zboczem. Ostatecznie po krótkiej przerwie w schronisku na Hali Krupowej ruszyliśmy czerwonym szlakiem wspominając jak szliśmy nim podczas przejścia GSB. Wtedy padał deszcz i zatrzymaliśmy się w schronisku na H. Krupowej żeby się ogrzać i przeczekać deszcz. Zamówiliśmy po porcji pierogów z kaszą gryczaną i twarogiem, które tak nam smakowały, że wzięliśmy dokładkę. Dzisiaj takich pierogów nie było w menu więc zjedliśmy nasze kanapki z białym serem popijając kawą z termosu.
























Zmiana pogody i krótka wycieczka na Markowe Szczawiny
Zgodnie z prognozą stabilna od kilku dni słoneczna pogoda zmieniła się pod wpływem wczorajszego wiatru. W nocy trochę popadało i poranek był pochmurny. Nastał czas na rękawiczki, cieplejsze czapki i kurtki. Nie wybieraliśmy się na wyjście w wyższe partie gór. Co prawda spotkaliśmy turystów planujących zdobycie dzisiaj Babiej Góry i to żółtym szlakiem przez Perć Akademików, czyli trudniejszą wersją jednokierunkowej trasy tylko w górę. My daliśmy odpocząć naszym nogom po ostatnich dniach i wybraliśmy wersję lajtową. Dotarliśmy jedynie żółtym szlakiem do schroniska na Markowych Szczawinach. Stamtąd zeszliśmy zielonym, a potem kierując się czarnymi i niebieskimi znakami do Zawoi. Najbardziej podobała się nam panorama na Hali Kamińskiego. Jest tam punkt widokowy. Potem szliśmy piękną aleją w bukowym lesie.

















THE END
Starring: Renata, Darek, Ryś i inne zwierzęta
