Uwaga, dziś będzie feerycznie, czyli za definicją zaczerpniętą ze słownika języka polskiego PWN: feeria

1. «bogactwo i różnorodność mieniących się barw, pulsujących świateł lub wibrujących dźwięków»
2. «widowisko teatralne oparte na wątkach fantastycznych, posługujące się efektami muzycznymi, świetlnymi itp.»
 
Wątek fantastyczny w naszym codziennym kraju jest zwykle w wydaniu z dodatkiem „+”, ale ponieważ ten blog nie porusza z założenia tematyki politycznej, pozostańmy raczej przy baśniowości z zakresu tego co zobaczyliśmy jakieś 1000 km na zachód od Wisły. Dla nas każdy kolejny wyjazd nawet na taką odległość, rzuca nowe światło na życie 💡🔌🔎.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Zostawiam czytelnika w roli widza i pozwolę sobie być jedynie skromnym narratorem, który będzie udowadniał, że to zdarzyło się na prawdę i że to wszystko istnieje i nie jest efektem mieszania grafiki gier z rzeczywistością. A jeśli rzeczywistość to na pewno rozszerzona i to głównie za sprawą pracowitości i podtrzymywania tego co osiągnęły poprzednie pokolenia.
No to zaczynamy. Na rozgrzewkę nasz apartament, który był kiedyś częścią garażu zabytkowego już dziś domku na przedmieściu Dordrecht.

 

 

 

 

 

Po zwiedzeniu okolicy w zasięgu dostępnym biegowo, wybieramy się na wycieczkę rowerową na starówkę. Sporo czasu spędzamy w jednym z holenderskich domów, w którym mieszkał wraz rodziną dość bogaty XIX wieczny prawnik i kolekcjoner. Przejście kilku pomieszczeń dwupiętrowej kamienicy pokazując nam przeszłość życia w holenderskim mieście jeszcze bardziej pozwala poznać jego teraźniejszość.

Jako pierwsze pomieszczenia można zobaczyć kuchnię gdzie przygotowywano potrawy. Oprócz spiżarni gdzie przechowywano żywność, była tam także doprowadzona filtrowana woda.

Hol musiał robić wrażenie na przychodzących do domu interesantach czy gościach.

 
Panie w czerwonym eleganckim salonie piły herbatę albo rozmawiały,

 

 Podczas gdy panowie w sąsiednim salonie (oddzielonym przez jadalnię) oddawali się dyskusjom lub  rozgrywkom w szachy. W czasach bez telewizji, radia i komputerów czas wypełniano sobie czytaniem, graniem na pianinie czy w różne gry. 

 
Aby posiłek przebiegał sprawnie służba
w czystych fartuszkach donosiła nową zastawę
do kolejnego dania 
W bogatym domu naczyń i talerzy 
do codziennego użytku też było dużo,
zatem kredens stał blisko jadalni.  
 
 

Przechodzimy na pierwsze piętro gdzie znajdują się pokoje ze zbiorami pana domu oraz jego gabinet, toaletka i łazienka pani domu, dwie sypialnie oraz pomieszczenie będące miejscem suszenia, maglowania i prasowania bielizny. Każda elegantka dbała nie tylko o wierzchni ubiór ale także o bieliznę.

W XIX wieku taki komfort był możliwy w domach takich ten, gdy w 1882/83 w mieście Dordrecht została doprowadzona woda. Wówczas pokój do ubierania został zamieniony na łazienkę z wanną, do której wodę podgrzewano gazowym piecykiem. 

  

W tym pokoju bez okien na ścianach znajduje się unikatowa skórzana tapeta powlekana złotem.

Reszta pokoi na pietrze, ta z oknami, też robi wrażenie poprzez swój wystrój i bogactwo detali wyposażenia.

Obok gabinetu pana domu gdzie znajdują się zbiory książek, map i rysunków jest pokój gdzie prasuje się, naprawia i szyje koronkowe halki, kołnierzyki i koszule.

W zacienionych magazynkach na poddaszu stoją rzędami skórzane trzewiki, pudła na kapelusze, torebki, walizy i kuferki.

Jest tam także ogromna kolekcja najstarszych zabawek w całej Holandii. I nie zawsze to były zabawki dla dzieci; często służyły one dorosłym i były przygotowywane przez rzemieślników zajmujących się na co dzień np. wytwarzaniem mebli.

Ta lalka z porcelanową głową raczej nie nadaje się na przytulankę.
 

Opuszczamy Dordrecht i udajemy się w dalszy etap wycieczki ścieżkami rowerowymi do Rotterdamu.

 

powiększ zdjęcie i znajdź czaplę

Cała trasa jest poprowadzona DDR z oznaczeniami punktów więc zgubić się nie można. Nie ma potrzeby także posiadania mapy, wystarczy mieć rower i cel.

Naszym celem jest ogród botaniczny Trompenburg Arboteum w dzielnicy Krallingen na południowym krańcu Rotterdamu.

 

 

 

 
 

Czas się zbierać w drogę powrotną. Czeka nas jeszcze 30 km jazdy rowerem. Zresztą tylko nasze rowery zostały na parkingu przy wejściu, bo wyszliśmy z ogrodu jako jedni z ostatnich żegnając miłe starsze panie z obsługi w kasie i sklepiku.
 

Kolejny dzień oprócz porannego biegania przyniósł nowe atrakcje. Tym razem zostaliśmy zaproszeni na kajaki do parku narodowego. To bardzo dobry sposób na spędzenie Wielkiego Piątku.

 

 

 

   

 
lunch na kajakach nie wystarczył na uzupełnienie straconych kalorii podczas 10 km wiosłowania, zatem zamawiamy szparagi, bo to ostatni czas na te popularne tutaj o tej porze roku warzywo 
 

Kolejny słoneczny dzień zachęcał znów do aktywności na zewnątrz, zatem okrążyliśmy okolicę. Biegowy poranek jak zwykle dostarcza fascynujących odczuć, zwłaszcza w tym uporządkowanym i czystym kraju.

 

Przyjęliśmy zaproszenie na śniadanie wielkanocne, a przy okazji będziemy mieli możliwość obejrzenia jak w bardzo starym wnętrzu oryginalnego portowego magazynu urządzone zostało mieszkanie w nowoczesnym stylu. Takie mieszanie starej architektury (cegła, zdobienia) z nowoczesnymi materiałami (tafle szkła, stalowe konstrukcje) to obraz współczesnej Holandii, szczególnie w ośrodkach miejskich.

 

I jeszcze kilkanaście fotek oddających klimat miasta, przez które przepływają statki pasażerskie, barki towarowe, taksówki i autobusy wodne na równi z ruchem naziemnym. Dlatego tak dużo tutaj portów gdzie można przycumować oraz mostów umożliwiających krzyżowanie się różnych dróg transportowych. Część mostów nie jest już używana, ale nadal ich konstrukcje cieszą oko, jak choćby ten poniżej (ulubiony most Adama):     

 

A to most samochodowy ale także pieszo-rowerowy, którym dostajemy się na wyspę:

 
 

Transport w Holandii to głównie rowery, ale także wszystko co pływa (w mieście wodna taksówka, czyli szybka motorówka to najszybszy sposób przemieszczania się, nie licząc oczywiście metra). Poza tym bardzo dużo samochodów i autobusów to pojazdy elektryczne. Dlatego wszędzie można spotkać stacje do lądowania takich aut.  

Samochody elektryczne ładujące się na ulicach to widok tutaj powszechny. Posiadacze tego rodzaju aut płacą niższy podatek od samochodu. My jeszcze nie jesteśmy na tym etapie. W Warszawie obiecuje się użytkownikom elektrycznych samochodów przywilej jazdy buspasami. To tak jakby ktoś dał ci możliwość latania na Księżyc jak sobie samemu kupisz rakietę.      
Na nabrzeżu nie zmarnuje się żaden skrawek powierzchni – uprawa skrzynkowa przed restauracją. Nie wiadomo czy w menu jest szczypiorek z tej skrzynki, ale wygląda to zachęcająco.

Szerokie chodniki, obok DDR też niezbyt wąska,
potem jeden pas dla samochodów,
a po środku tory tramwajowe 
Tory tramwajowe wysiane trawą.

Ten rower transportowy zmieści bardzo duża zakupy. Pewnie można w tej skrzyni przewieźć także kilkoro małych dzieci.

XIX wieczny magazyn portowy ma jeszcze napisy AFRYKA, AMERYKA, EUROPA, itd. jako oznaczenia docelowych kontynentów dokąd wypływały stąd statki. Dziś magazyny te są stały się loftami. Nie można w nich jednak burzyć, ani przerabiać ścian przeciwpożarowych oraz metalowych elementów nośnych, tak aby zachować charakter tych pomieszczeń.  
 

Dzień chyli się ku końcowi. Wracamy na przedmieścia Dordrechtu. Senne miasteczko w porównaniu z Rotterdamem. Aż chciałoby się tutaj zostać na dłużej. Cisza, czysto, spokojnie. Każdy domek i ogródek jest jak małe dzieło sztuki. Pomimo pewnej surowości w projektowaniu i oszczędności w materiałach, wszystko jest tu ładnie utrzymane i zrównoważone w swojej dekoracyjności w połączeniu z funkcjonalnością. Domy są tak duże jak tylko jest to niezbędne do wygodnego życia ich mieszkańców, a ogrodzeniem często bywa tylko przystrzyżony równo żywopłot lub kanał z wodą stanowiący fosę broniąca dostępu do domu z ogromnymi oknami dostarczającymi do wnętrza więcej światła i bardzo często niczym nie zasłanianymi przez cały dzień.   

Każdy holenderski dom ma w sobie tyle uroku, a otoczenie wokół niego jest niesamowicie dekoracyjne i wypielęgnowane. 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

     

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.